Porażka na całej linii. Realizacja programu Aktywni+ edycja 2025 przebiega w sposób upokarzający dla organizacji senioralnych i ze szkodą dla osób starszych

 

Ogłoszenie wyników konkursu Aktywni+, edycja 2025, nastąpiło z trzymiesięcznym opóźnieniem a przez dziesięć kolejnych tygodni Kancelarii Prezesa Rady Ministrów nie udało się podpisać nawet jednej umowy o dofinansowanie wyłonionych do realizacji projektów. Sam wybór podmiotów realizujących projekty wspierające i aktywizujące osoby starsze przebiegał w sposób w pełni obiektywny i zgodny z procedurami. To jedyny plus. Organizacja całości konkursu i jakość komunikacji z organizacjami społecznymi jest fatalna. Niestety, niewiele zwiastuje poprawę efektywności KPRM w kontraktacji. Pod nadzorem minister Marzeny Okły-Drewnowicz i dyrektor departamentu polityki senioralnej w KPRM Marleny Muszyńskiej procedowanie zawierania umów z NGO’sami ślimaczy się przez co większość projektów albo nie ruszyła albo przebiega na niskim poziomie efektywności. KPRM napotkała w realizacji programu liczne obiektywne przeszkody, niemniej nie poczuwa się do odpowiedzialności za złą organizację własnej pracy w obszarach, gdzie możliwe są racjonalizacje przyśpieszające przekazywanie NGO-som środków. Założenia konkursu pełne są absurdów, a praktyki organizacyjne urzędników z kancelarii premiera radykalnie odbiegają od standardów wypracowanych w innych instytucjach, np. w NIW. W efekcie indolencji osób odpowiedzialnych za program organizacje społeczną nie prowadzą efektywnie działań zaplanowanych do realizacji od marca br., mierzą się z dramatycznie niestabilną sytuacją, narażają na utratę płynności finansowej. Wpływa to niekorzystnie na dostępność oferty skierowanej do osób starszych, osłabia kondycję i tak słabych prosenioralnych NGO-sów. W efekcie amatorskiej organizacji programu projekty realizowane w ramach Aktywnych+ kolejny raz będą trwać realnie zaledwie trzy miesiące zamiast dziesięciu, a publiczne środki zostaną wykorzystane nieoptymalnie. KPRM nie prowadzi aktywnej komunikacji z dofinansowanymi organizacjami i nie tłumaczy powodów opóźnień – w ramach odpowiedzi na nieliczne protesty przytacza zaś argument, że w przeszłości realizacji programu – oraz jego poprzednika tj. RP ASOS – i tak było gorzej. Obecnie część organizacji rozważa rezygnację z dalszego prowadzenia swoich projektów, natychmiast po zawarciu umowy o dofinansowanie i po uregulowaniu zaległych płatności wobec pracowników i kontrahentów (pomimo braku osiągniętych – nie ze swojej winy – rezultatów). W dyskusjach na forach branżowych rozważane jest również wystosowanie listu otwartego do premiera RP, a także skierowanie powiadomień do Najwyższej Izby Kontroli.

 

Tekst: Redakcja magazynu „Polityka Senioralna”. Koordynacja prac zespołu: Przemysław Wiśniewski

 

Intencje autorów, sposób opracowania tekstu:

Niniejszy rozbudowany artykuł został stworzony przez zespół redaktorów korzystających ze wsparcia licznych reprezentantów organizacji społecznych, których projekty zostały dofinansowane w tegorocznej oraz zeszłorocznej edycji konkursu Aktywni+. Wszystkie elementy składowe artykułu były z nimi konsultowane, w tym ostateczna jego wersja. Reprezentanci organizacji podzielili się z nami swoimi doświadczeniami, zazwyczaj pisemnie. Każda twierdzenie zawarte w niniejszym tekście  ma swoje potwierdzenie w wypowiedziach reprezentantów organizacji konsultujących tekst i odnosi się do ich doświadczeń. Tworząc tekst posiłkowaliśmy się również spostrzeżeniami innych osób realizujących projekty Aktywni+ 2024 i 2025, które publikowały je w grupach branżowych na facebooku, a także na zamkniętych grupach whastappowych i mailowych.

Żadna z organizacji dofinansowanych w konkursie Aktywni+ edycja 2025, z którymi konsultowaliśmy tekst, nie zakończyła do dnia zamknięcia prac nad tekstem (10 sierpnia 2025 roku) kontraktacji. Każda z organizacji udostępniła wiarygodne potwierdzenia sposobu komunikacji z KPRM, wskazujące, że były aktywne i terminowe na każdym etapie procesu kontraktacji, a jednocześnie spotykały się z nawet wielotygodniowym przerwami w procedowaniu ich spraw przez pracowników departamentu polityki senioralnej i departamentu integracji społecznej, odpowiedzialnych w KPRM za tegoroczną edycją programu. Część z tych osób podejmowana interwencje u naczelnik wydziału nadzorującej kontraktację w wydziale departamentu odpowiedzialnego za nadzór nad konkursem, a część próbowała również interweniować w swoich sprawach u dyrektor departamentu polityki senioralnej.

Część osób dzielących się swoimi uwagami wyraziła zgodę na ich zacytowanie, cześć z nich także na podanie ich imion i nazwisk, a także afiliacji organizacyjnych, jednakże autorzy zdecydowali się na niecytowanie ich wypowiedzi, nawet po dokonaniu anonimizacji. Jest to efekt spotkania jednego z autorów tekstu z kierownictwem departamentu polityki senioralnej w KPRM w dniu 8 sierpnia 2025 r., w trakcie którego były omawiane problemy w realizacji programu Aktywni+ w bieżącym roku. Pomimo skupienia w rozmowie na tegorocznej edycji konkursu dyrektor departamentu bez kontekstu wskazała, że w KPRM będą w najbliższym czasie podejmowane decyzje o wyborze organizacji do szczegółowych kontroli projektów realizowanych w programie Aktywni+ w edycji 2024. Współautor tekstu, jednocześnie realizator projektów Aktywni+ edycji 2024 i 2025, przyjął te słowa do wiadomości. Nasz zespół nie chce jednak narażać innych organizacji na czasochłonne kontrole oraz jakiekolwiek działania dyscyplinujące. Stąd wycofanie ich cytatów z tekstu. Stylistyka tych wypowiedzi może bowiem narażać autorów na zidentyfikowanie, a tym samym na objęcie ewentualnymi działaniami dyscyplinującymi.

Współautorami niniejszego tekstu są osoby, które realizują projekty Aktywni+, czasem w wielu kolejnych edycjach. Mają więc świadomość różnić jakościowych w poszczególnych latach realizacji programu. Taką wiedzą nie dysponują – według nas – osoby odpowiedzialne za edycje 2024 i 2025. Ich wiedza opiera się na ogólnodostępnych informacjach, a nie z pamięci organizacyjnej, która po przeniesieniu w 2024 roku programu z Ministerstwa Rodziny do KPRM, nie została przetransferowana do nowej jednostki organizacyjnej. Pozbawione merytorycznego uzasadnienia  przeniesienie konkursu Aktywni+ z MRPIPS do KPRM jest według nas głównym powodem problemów z ostatnimi edycjami programu. Nie odmawiając nikomu dobrej woli i wiedzy, uważamy się za osoby kompetentne w temacie programu i zdolne do wyrażania obiektywnych ocen. Jednocześnie reprezentujemy swoje organizacje, które również korzystają ze środków Atywnych+.

Niniejszy artykuł ma charakter interwencyjny i został zredagowany by uświadomić kluczowym interesariuszom dramatyczną, a nie po prostu niekomfortową, sytuację prosenioralnych organizacji, dla których Aktywni+ jest ważnym narzędziem pozwalającym wspierać osoby starsze. Reprezentujemy nie partykularne interesy konkretnych organizacji, a interesy podsektora, który – pomimo licznych barier – stara się wykonywać swoją pracę rzetelnie i w interesie osób ze szczególnie wrażliwej grupy osób starszych, w tym sędziwych. Wypowiadamy się w interesie środowiska, które jest przez obecnych decydentów polityki senioralnej deprecjonowane i traktowane z lekceważeniem. Mamy nadzieję na wywołanie dyskusji, ale przede wszystkim umożliwienie nam pracy w projektach, które rozpoczęliśmy i których – w obecnych warunkach – nie możemy bezpiecznie prowadzić. Uważamy, że zarówno zaangażowane w prowadzenie Aktywnych+ osoby pracujące w KPRM jak i sama kancelaria premiera nie są przygotowane by odpowiednio zająć się sprawami programu. Liczne sztywności organizacyjne i restrykcje prawne powodują, że KPRM absolutnie nie jest (i nigdy nie była) odpowiednim organem do nadzorowania i prowadzenia Aktywnych+. Miejscem takim powinna być sprofesjonalizowana, dynamiczna, otwarta na postulaty środowiska pozarządowego instytucja taka jak Narodowy Instytut Wolności.

 

W artykule:

–  Aktywni+ / RP ASOS za poprzedniej administracji – źródło wielu dzisiejszych problemów

– Edycja 2024, czyli ogromne opóźnienia i drakońska sprawozdawczość

– Omówienie przebiegu edycji 2025 konkursu Aktywni+

 

Aktywni+ / RP ASOS za poprzedniej administracji

Pierwszym programem pozwalającym organizacjom pozarządowym na prowadzenie w dużej skali działań aktywizujących osoby z grupy 60+ był Rządowy Program na rzecz Aktywności Społecznej Osób Starszych (RP ASOS), ustanowiony w 2012 roku. Program pozwalał na wsparcie każdego roku kilkuset organizacji, które prowadziły projekty społeczne w ramach czterech osi tematycznych. Wartość programu wynosiła co roku 40 milionów złotych, z czego około 38 milionów przeznaczano na realizowane projekty a 2 miliony na wsparcie techniczne/organizacyjne. W 2021 roku RP ASOS został zastąpiony przez analogiczny program pod nazwą Aktywni+, który obowiązuje do obecnego roku i w przyszłości ma zostać zastąpiony przez nowy program z perspektywą realizacji do 2030 roku.

Zarówno ASOS jak i Aktywni nie były nigdy „waloryzowane” – ich budżet nigdy nie wzrósł pomimo rosnących kosztów, a tym samym rosnących budżetów projektów (ich limit początkowo wynosił 200 tysięcy złotych, potem wzrósł do 250 tysięcy złotych). W efekcie utrzymywania budżetu programu na niezmiennym poziomie spadała liczba podmiotów korzystających z dotacji. Również liczba beneficjentów realnych (osób starszych), co do których w projektach realizowano pogłębione (a nie incydentalne) wsparcie nie ulegała zwiększeniu. Działo się tak pomimo rosnącej liczby osób starszych w społeczeństwie, a także pomimo  pogłębiania się i różnicowania ich rozmaitych potrzeb. Pomimo ograniczania realnego wpływu programu na jakość życia osób starszych i ich aktywność społeczną, ASOS i Aktywni+ stały się kluczowym narzędziem wsparcia seniorów ze środowisk lokalnych, a także narzędziem pozwalającym na wzmocnienie prosenioralnych NGO-sów, którym rządowy program pozwalał na punktowe wsparcie budżetowe i przyczyniał się do ich sprofesjonalizowania.

Wszystkie bez wyjątku edycje programu realizowane były w sposób mało płynny i niemal każdego roku występowały znaczące opóźnienia powodujące skracanie realizacji lokalnych projektów, spośród których tylko nieliczne prowadzone były przez więcej niż dwa kwartały w roku, a większość przebiegała intensywnie raczej w okresie kwartału – zazwyczaj od początków września do początków grudnia. Powodem tak niskiej efektywności projektów i kumulacji działań projektowych w wąskim slocie czasowym było to, że Ministerstwo Rodziny prowadzące program ogłaszało konkursy dla NGO bez sztywnego, powtarzalnego co roku kalendarza. Pojedyncze edycje konkursu w danym roku były ogłaszane w grudniu roku poprzedzającego lub w styczniu roku właściwego dla danej edycji, najczęściej jednak początek naboru ofert ogłaszano późną zimą lub wczesną wiosną. Oceny ekspertów opóźniały się a kontraktacja umów niemal nigdy nie przebiegała płynnie z uwagi na to, że departamencie nadzorującym i prowadzącym program zazwyczaj pracowało jedynie kilka osób (pomimo możliwości zapewnienia dodatkowego wsparcia kadrowego ze środków technicznych przeznaczonych na realizację programu w kwocie 2 milionów złotych rocznie). W dodatku ministerstwo często uzyskiwało środki finansowe od ministra finansów dopiero po ogłoszeniu wyników konkursu, co opóźniało ich przekazywanie nawet pomimo zawarcia umów z organizacjami. W efekcie oddziaływania wszystkich tych czynników kontraktacja przebiegała zazwyczaj w okresie letnim. Organizacje dofinansowane mogły uruchamiać działania projektowe nawet od 1 marca danego roku, ale większość z nich nie była zdolna do prefinansowania ich w znaczącym zakresie. Ponadto większość  z organizacji latem musiała ograniczać działania projektowe z uwagi na niższą realną dyspozycyjność osób starszych w okresie wakacyjnym. Środki publiczne mające zabezpieczać nawet dziesięciomiesięczne działania były więc wykorzystywane efektywnie zaledwie przez kilka miesięcy co w oczywisty sposób osłabiało jakość podejmowanych interwencji. Mimo to programu nigdy nie zmieniono by był bardziej efektywny, nawet pomimo wskazań Najwyższej Izby Kontroli.

Wyjątkowo źle wyglądała zwłaszcza edycja RP ASOS 2016, przebiegająca po zmianie rok wcześniej ekipy rządzącejj. W efekcie zmian organizacyjnych w Ministerstwie Rodziny wyniki konkursu opublikowano wyjątkowo późno (niechlubny rekord udało się pobić dopiero w 2024 roku), a kontraktacja przedłużyła się aż do jesieni (tu również dopiero w 2024 roku trwała dłużej). Niska wydolność departamentu polityki senioralnej w MPiPS w newralgicznym roku sprawiła, że NGO późno zyskały umowy o dofinansowanie. Dramatyczna była wówczas sytuacja z przelewami dotacji ponieważ departament finansowy odpowiedzialny za przekazywanie środków dysponował w okresie letnim jedynie pojedynczymi pracownikami – przez kilka tygodni obsługiwała je wręcz jedna osoba przy wsparciu naczelnik wydziału w biurze finansów. Liczne organizacje uzyskały więc finansowanie w 2016 roku nawet w październiku. W kolejnych latach procesy obsługi dotacji były nieco bardziej płynne, ale program w coraz większym stopniu był sterowany ręcznie wspierając coraz większą liczbę NGO-sów wskazanych przez minister rodziny, a nie przez ekspertów.

Analiza list rankingowych z lat przed 2024 rokiem wskazuje, że w ministerstwie zarządzanym przez nominatów z PiS dofinansowywano coraz więcej ofert rekomendowanych przez kierownictwo polityczne resortu. Spadała zaś liczba ofert obiektywnie ocenianych przez ekspertów. Jak wykazała później Najwyższa Izba Kontroli oferty z rozbieżnymi ocenami ekspertów trafiały do oceny tzw. trzeciego eksperta, którym najczęściej byli wewnętrzni pracownicy departamentu oceniający oferty zgodnie z poleceniami kierownictwa. Ocena tzw. trzeciego eksperta stała się więc narzędziem częstej degradacji ofert niepreferowanych przez kierownictwo resortu. Organizacje analizujące swoje oceny wskazywały również, iż ich oferty oceniane przez tzw. trzeciego eksperta w ogóle nie kwalifikowały się do tej oceny, gdyż rozbieżność punktowa między głównymi ekspertami była – zgodnie z regulaminem – zbyt mała, by w ocenę angażować dodatkowe osoby. Z każdym rokiem rosła też w ASOS/Aktywni+ liczba ofert wskazywanych przez nadzorującego program wiceministra Stanisława Szweda w ramach tzw. oceny strategicznej (w wyniku uznaniowej decyzji). Praktyki nierównego traktowania i nierzetelnej oceny potwierdziły raporty NIK.

Szczytem upolitycznienia konkursu był rok 2023. W roku wyborów do parlamentu wzrosła liczba ofert wskazywanych przez wiceministra Szweda przekroczyła wcześniejsze rekordy. By móc uzasadnić prawnie swoje decyzje wiceminister zmienił nawet regulamin konkursu w przeddzień ogłoszenia wyników, czym de facto autoryzował dokonane wcześniej przez siebie wskazanie dużej liczby ofert do dofinansowania w ramach decyzji strategicznej. Wiceminister podniósł znacząco limit ofert, które mógł samodzielnie wskazać do dofinansowania kosztem ofert wysoko ocenionych przez ekspertów, a finalnie sam złamał zmieniony w ostatniej chwili regulamin konkursu dodatkowo przekraczając ustalony przez siebie limit. Co istotne, wiceminister Szwed wytypował wówczas do realizacji kilkadziesiąt nisko ocenianych ofert (które nie trafiłyby na listę rankingową bez jego interwencji) organizacji działających na terenie jego okręgu wyborczego obejmującego m. in. Bielsko-Białą i Żywiec. W efekcie do realizacji trafiło w tym jednym okręgu więcej ofert niż dla części województw. Już w dniu opublikowania wyników Fundacja Zaczyn (wydawca „Polityki Senioralnej”) poinformowała o tym media, co zaowocowało publikacją tekstu w portalu OKO.Press, a następnie podjęciem kontroli NIK, która potwierdziła nieprawidłowości.

Nowa ekipa rządząca odziedziczyła więc po poprzednikach program sterowany ręcznie, nieefektywny, objęty szczególnym zainteresowaniem Najwyższej Izby Kontroli co do której było wysoce prawdopodobne, iż w kolejnych latach zbada czy wnioski pokontrolne zostaną uwzględnione w praktykach organizacyjnych i strukturze prawnej konkursu.

 

Edycja 2024, czyli jedno wielkie nieporozumienie

Pierwsza edycja konkursu, za który odpowiadała już nowa administracja została na wstępie obarczona dwoma utrudnieniami natury politycznej, ze szkodą dla organizacji pozarządowych i osób starszych korzystających ze wsparcia w ramach programu. Pierwszym utrudnieniem były kontrole NIK, które zwiastowały powrót Izby do czynności weryfikujących wdrożenie rekomendacji pokontrolnych, a tym samym skłaniały organizatorów konkursu do niezwykle restrykcyjnego prowadzenia go w nowych edycjach (co faktycznie zaowocowało w niektórych obszarach nadgorliwością instytucji prowadzących program, tj. najpierw Ministerstwa Rodziny a potem KPRM). Po drugie, sam program Aktywni+ wraz z programem Senior+ (stroną prowadzącą są tu samorządy, a nie NGO-sy) zostały wyjęte spod odpowiedzialności Ministerstwa Rodziny i przeniesione pod zarząd minister ds. polityki senioralnej (są to, do tej pory, jedyne dwa programy, które prowadzi). Stało się tak bez konkretnego uzasadnienia merytorycznego i naraziło oba programy na niepłynną realizację w 2024 roku. Zostały one bowiem przeniesione z ministerstwa do nowo utworzonego departamentu polityki senioralnej w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w trakcie roku kalendarzowego i budżetowego. Oba konkursy ogłosiła jeszcze minister rodziny Agnieszka Dziemianowicz-Bąk i powierzyła ocenę dotychczasowym ekspertom programów. Natomiast od 1 lipca programy zostały przekazane do KPRM.

 

Preferowane projekty duże, niekoniecznie najlepsze

Same założenia konkursu Aktywni+ edycja 2024 w zasadzie powielały te, które określano w regulaminach wcześniejszych edycji. Wprowadzono jednakże kryterium premiujące oferty adresowane do minimum 200 osób, co wydaje się być próbą zwiększenia zasięgu i rezultatów realizowanych projektów na papierze – w projektach o budżecie do 250 000 zł bardzo ciężko jest bowiem przeprowadzić głębokie działania aktywizacyjne dla tak dużej liczby osób. Można jednak stosunkowo łatwo wykazać objęcie takiej liczby osób choćby jednym, punktowym działaniem (jak np. większa impreza), bez większego wpływu na społeczne funkcjonowanie seniorów w długiej perspektywie czasu.

Należy zwrócić uwagę, iż premia punktowa dla dużych projektów zawsze prowadzi do ich umasowienia – obejmują większą liczbę beneficjentów, ale działania podejmowane wobec nich są w oczywisty sposób bardziej płytkie niż w projektach, w ramach których organizatorzy mogą skupić się na potrzebach mniejszej liczby odbiorców. Dodatkowo do prowadzenia większych projektów są zazwyczaj zdolne organizacje silne, mocniej sprofesjonalizowane, z większymi kadrami, posiadające lepsze możliwości realizacji działań w kilku miejscach jednocześnie. Kryterium punktowe wspierające projekty dla minimum 200 beneficjentów (przyznanie tych punktów czasem wręcz decyduje o zakwalifikowaniu oferty do dofinansowania) jest zaś krzywdzące dla organizacji małych, pracujących ze społecznościami lokalnymi na terenie swoich gmin, dobrze znających te potrzeby, ale nie posiadających możliwości wychodzenia poza swój teren. Organizacje takie, zwłaszcza z małych gmin, napotkały więc w regulaminie Aktywnych+, edycja 2024, oczywistą barierą gdyż na terenie własnych gmin często nie były w stanie zrealizować społecznej interwencji obejmującą tak znaczącą liczbę beneficjentów, jaką premiował grantodawca albo po prostu nie chciały realizować działań incydentalnych, ale nie prowadzących do realnej aktywizacji społecznej, jak duże imprezy (pozwalające łatwo zgromadzić niezbędne do rozliczeń deklaracje uczestnictwa w projekcie i listy obecności). Wprowadzenie kryterium nie wspierało więc organizacji małych, z mniej sprofesjonalizowanych, często realizujących swoją misję na obszarach gdzie nie ma jakościowej oferty dla osób starszych. Decyzja grantodawcy wpłynęła niekorzystnie na rozwój instytucjonalny prosenioralnych NGO.

 

Niekorzystne warunki finansowe dla zespołów projektowych

W regulaminie konkursu znalazło się kilka nowości, w większości oderwanych od rzeczywistości realizacji projektów społecznych. Z nieznanych przyczyn wprowadzono też zapisy dodatkowo utrudniające organizacjom płynną koordynację projektów i ograniczające możliwość budowania w nich profesjonalnych kadr. Chodzi o zapis dotyczący kosztów administracyjnych. Ich limit określono na tak samo niskim jak w poprzednich edycjach poziomie 20% wysokości dotacji, przy czym ograniczono możliwość wydatkowania środków na zatrudnienie koordynatorów powyżej wysokości 10% dotacji. Dla wielu organizacji zapis taki ograniczał możliwość zatrudnienia ekspertów i wprowadzał konieczność ukrywania kosztów pracy koordynatorów w innych zadaniach, które mogli pełnić w projektach. Jednocześnie nie wprowadzono w programie możliwości pokrywania jakichkolwiek kosztów rozwoju instytucjonalnego, które są już elementem wielu innych programów (jako wyraz odpowiedzialności grantodawców za rozwój instytucjonalny sektora pozarządowego). Regulamin skłaniał więc organizacje do planowania projektów dużych, na znaczącą liczbę beneficjentów (co jest bardzo trudne w niewielkich gminach), a jednocześnie trudnych do prowadzenia z uwagi na ograniczenia w finansowaniu prac zespołów projektowych.

 

Opóźnienie wyników i miesiąc ciszy ze strony opiekunów projektów w KPRM

Regulamin nie był w żaden sposób konsultowany z organizacjami pozarządowymi. Konkurs ogłoszono pod koniec kwietnia i planowano ogłosić wyniki do końca czerwca. Terminu tego nie udało się utrzymać i ostatecznie wyniki ogłoszono na sam koniec lipca. Wyłoniono 199 projektów do realizacji. Pierwszy raz w historii programu Aktywni+ minister nadzorująca konkurs pozbawiła się prawa do ingerencji w wyniki poprzez prowadzenie oceny strategicznej. Minister Okła-Drewnowicz w pełni zaufała ekspertom i komisji konkursowej, przywracając w ten sposób obiektywne i transparentne zasady wyłaniania projektów przeznaczonych do realizacji. Za to należy się jej uznanie. Niestety, jej zespół w KPRM źle zrealizował kontraktację.

Minister ds. polityki senioralnej i dyrektor departamentu polityki senioralnej zorganizowały zespół opiekunów dofinansowanych ofert liczący 8 osób, z czego mniejszość pracowników przeszła do KPRM z zespołu prowadzącego program wcześniej w Ministerstwie Rodziny, a większość objęła obowiązki w ramach Aktywnych+ po raz pierwszy. Nad zespołem opiekunów nadzór objęła naczelnik wydziału, która zgodnie z przyjętymi regulacjami wewnętrznymi miała udział w ocenie i akceptacji wszystkich ofert po etapie ich dostosowania w zakresie m. in. harmonogramów (co okazało się wąskim gardłem całego rozwiązania). W sierpniu 2024 roku zespół ten nie otrzymał jasnych wytycznych od zwierzchników, przez co różni opiekunowie w różny sposób uzgadniali zmiany dokonywane w projektach przez organizacje, a w wielu wypadkach przez długi czas nie udzielali organizacjom klarownych (lub żadnych) wskazówek.

 

Brak jasnych wytycznych dla organizacji, zła organizacja pracy opiekunów, nonsensowny zakaz racjonalizowania ofert

Opiekunowie posiłkowali się też regulaminem, który utworzony w MRPIPS nie został zaktualizowany już po stronie KPRM. Regulamin ten nakazywał m. in. organizacjom komunikowanie w materiałach dotyczących projektów faktu finansowania działań przez MRPIPS. Sygnalizujące to organizacje przez wiele tygodni nie otrzymywały odpowiedzi w kwestii oznaczeń, które przecież miały znaleźć się na deklaracjach przystąpienia do projektu przez uczestników czy listach obecności na zajęciach. Jednocześnie organizacje korzystające ze wsparcia bezpośrednio z budżetu państwa musiały prowadzić działania informacyjne komunikujące numery zawartych umów, daty ich podpisania, a także wysokość dofinansowania – pomimo faktu, że umowy z nimi podpisywano finalnie dopiero we wrześniu, październiku a nawet później (ostatnie umowy podpisywano nawet… 17 grudnia 2024 r., a środki organizacjom przekazywano tuż przed świętami).

Jednocześnie, organizacjom wyraźnie zabroniono wnoszenia zmian racjonalizujących wykonanie ich przedsięwzięć. Zaznaczmy – w sytuacji, w której realny czas prowadzeniu projektów skrócił się o wiele miesięcy, kwoty przyznanych dofinansowań bywały pomniejszone przez ekspertów, a samo przeprowadzenie kontraktacji i przekazanie środków wydawało się realne raczej jesienią. Jest to praktyka niespotykana w dobrze prowadzonych programach, np. NIW. Oczywiście, dokonywanie radykalnych zmian de facto zmieniających przedmiot realizacji projektów w każdym programie jest wykluczone, ale w sytuacjach niezawinionych przez organizacje grantodawcy dają NGO-som możliwość zmiany proporcji planowanych działań czy wybrania do realizacji kluczowych zadań, których realizacja zapewni projektom efektywność i osiągnięcie planowanych rezultatów. W praktyce, w programach takich możliwe jest wzmocnienie wybranych osi działań kosztem innych, a nawet rezygnacja z działań ocenianych jako niekluczowe dla uzyskania rezultatów. W Aktywnych+ zmian nie dopuszczono argumentując koniecznością zapewnienia organizacjom równości. Nie pozwalano również na zmiany kosztów jednostkowych (nawet jeśli obiektywnie one wzrosły lub w ofercie zostały niedoszacowane), jak również na usuwanie pozycji kosztowych (nawet jeśli organizacje nie widziały już sensu ich ponoszenia).

Takie rozumienie równości jest zaskakujące i nielogiczne. Równość organizacji dofinansowanych w konkursie w sytuacji znaczącego utrudniania im realizacji zadań powinna bowiem polegać na umożliwieniu im (wszystkim) podjęcia racjonalnych czynności zarządczych, których prowadzenie zmaksymalizuje szanse na osiągnięcie planowanych rezultatów. Każda organizacja powinna mieć więc takie samo prawo do dokonania zmian i przedstawienia ich do akceptacji lub odrzucenia przez instytucję organizującą konkurs. Zamiast organizacjom ułatwić prowadzenie projektów w turbulentnych warunkach i w krótszym czasie, utrudniono im pracę poprzez narzucenia konieczności odtwórczego realizowania ofert skalibrowanych na zupełnie inne warunki realizacji.

Kluczowe dla niepowodzenia edycji 2024 okazało się jednak to, że opiekunowie projektów w sierpniu nie uzyskali klarownych wytycznych od zwierzchników przez co modele pracy z organizacjami kształtowały się w czasie rzeczywistym bardzo długo i bywały różne w zależności od opiekuna. Utrwalono jedynie znaczącą formalizację komunikacji między stronami, którą spowolniono poprzez zmuszanie organizacji do pisemnego opisywania każdych propozycji zmian w ofertach, nawet jeśli nie były ostateczne i nawet jeśli były symboliczne. Organizacje musiały to robić w drodze oświadczeń i próśb cząstkowych, odzwierciedlających zmiany omawiane z opiekunami i wprowadzone bezpośrednio do elektronicznego generatora ofert. Wiele organizacji wielokrotnie poprawiało swoje oferty zgodnie ze zmieniającymi się w międzyczasie wytycznymi. Mogły pracować w generatorze ofert tylko w udostępnionych im obszarach, nie zaś w całej ofercie obejmującej opisy merytoryczne, tabele rezultatów, budżety (dokonanie zmian całościowych pozwoliłoby opiekunom na horyzontalną ocenę całej oferty i zweryfikowanie jej pod względem spójności).

 

Opiekunowie często niedostępni, kontraktacja utonęła w morzu pism

Jak wspomniano wyżej, wprowadzane w generatorze zmiany zazwyczaj każdorazowo trzeba było potwierdzać w odrębnych pismach podpisywanych przez osoby reprezentujące organizacje choć w poprzednich edycjach programu zwyczajowo najpierw uzgadniano całościowe zmiany, a dopiero po ich wstępnym przyjęciu przez opiekuna (jeśli były racjonalne i uzasadnione), potwierdzano je pismem podsumowującym. W praktyce więc w 2024 roku niektóre organizacje wiele razy dokonywały zmian w generatorze, sygnalizowanych następnie opiekunom, po czym sporządzały pisemne prośby o akceptacje tych zmian. Bardzo często opiekunowie nie uznawali części lub wszystkich zmian co wymagało kolejnej sesji pracy w generatorze i oczywiście kolejnych pism, redagowanych i podpisywanych w sytuacji niepewności czy zmiany dokonane w generatorze zostaną w ogóle pozytywnie zaopiniowane.

Taki nieracjonalny system wprowadzania zmian w ofertach jest kompletnie niezrozumiały gdyż samo dokonanie zmian w generatorze przez osobę upoważnioną do pracy w nim stanowi wyraz woli organizacji i ma charakter formalny. Natomiast sam generator pozwala opiekunom porównać każdą wprowadzoną zmianę (generator „podświetla” każdą różnicę między wersjami oferty). Na etapie pracy w generatorze tworzenie dodatkowych listów z prośbami jedynie wypunktowującymi propozycje zawarte w generatorze i ewidentnie w nim widoczne, wydaje się zupełnie niepotrzebne. Ta nieefektywna praktyka została utrzymana również w 2025 roku i w obecnym roku znów ogranicza tempo opracowania finalnych ofert i podpisywania umów.

Co istotne, w edycji 2024 opiekunowie projektów praktycznie przez cały sierpień nie odpowiadali na maile i telefony od organizacji pozarządowych lub nie udzielali żadnych praktycznie przydatnych informacji. Większość koordynatorów była tez w tym okresie na tygodniowych lub dwutygodniowych urlopach, a zastępujący te osoby współpracownicy często nie obsługiwali nieprzydzielonych im projektów. Dopiero pod koniec sierpnia organizacje otrzymały od swoich opiekunów pierwsze maile stanowiące oficjalne przywitanie i przekazujące pierwsze klarowne wytyczne. Oznacza to, że praktycznie cały sierpień, a więc jeden pełen miesiąc po ogłoszeniu wyników konkursu, został przez KPRM zupełnie stracony w zakresie efektywnej kontraktacji. Organizacje realnie negocjowały zmiany w swoich projektach dopiero we wrześniu i kończyły je najczęściej w październiku. W efekcie większość organizacji zawarła umowy późną jesienią, po mozolnych ustaleniach trwających wiele tygodnie. Wszystkie organizacje, z którymi konsultowano niniejszy tekst zawarły swoje umowy w październiku lub w listopadzie, czyli w ostatnim kwartale realizacji ich projektów.

Pracę opiekunów projektów należy ocenić jako wspierającą jedynie w niewielkim stopniu. Większość koordynatorów ze strony organizacji nie miało wytycznych dla organizacji oraz ignorowało liczne próby nawiązania komunikacji. Prawie wszystkie organizacje, które konsultowały niniejszy tekst, wskazały, że przerwy w komunikacji z ich opiekunami były znaczące i w wybranych okresach przekraczały tydzień między kolejnymi mailami czy telefonami, które posuwały sprawy do przodu. Wszystkie organizacje uznały proces komunikacji z opiekunami jako utrudniony i wskazały, że musiały – często wielokrotnie – upominać się o zweryfikowanie zmian w generatorze ofert czy o odpowiedź na wysłane zapytania mailowe. Żadna z organizacji od momentu rozpoczęcia aktywnej komunikacji z opiekunami na koniec sierpnia nie doprowadziła do uzyskania akceptacji procedowanych zmian w okresie krótszym niż jeden miesiąc, choć niektóre spośród nich wprowadzały jedynie symboliczne zmiany (np. zmieniały wyłącznie termin realizacji pojedynczych działań projektowych lub zostały poproszone o zmianę opisu jednostek w budżecie). KPRM w żaden sposób nie próbowała w przyśpieszonym tempie przeprocedować ofert z niewielką liczbą zmian, w których możliwe były szybkie uzgodnienia realizowane np. w generatorze podczas rozmowy telefonicznej z opiekunem.

Sprawy procedowano według kolejności wpływania, czyli po każdej kolejnej zmianie organizacje trafiały na koniec kolejki i musiały odczekać nierzadko nawet kilka tygodni po to by uzyskać weryfikację swoich oświadczeń i próśb. W praktyce u większości organizacji było to możliwe jedynie po telefonicznych interwencjach. O ile kiedykolwiek opiekunowie odebrali telefon od organizacji. 1/5 spośród organizacji, które uczestniczyły w opracowaniu niniejszego tekstu deklarują, że ani razu ich opiekun nie odebrał telefonu od nich.

Wszystko to w sytuacji gdy ósemka opiekunów miała przydzielone do procedowania zaledwie 25 ofert. Przyjmując, że proces kontraktacji trwał od opublikowania wyników konkursu pod koniec lipca, a w wypadku zdecydowanej większości organizacji zakończył się do października (nie wliczając organizacji dodatkowo dofinansowanych), oszacować można, że realny czas skutecznego procedowania jednej umowy do momentu udostepnienia jej organizacji do podpisu, wyniósł najczęściej od 6 do 8 tygodni (i tak krócej niż w roku bieżącym), obejmując sekwencję wymiany kilkudziesięciu maili/telefonów i procesowanie zazwyczaj kilku pism. Prócz opiekunów projektów oferty analizowali każdorazowo naczelnik wydziału w departamencie merytorycznym, biuro prawne, biuro finansowe, często osobiście również dyrektor departamentu polityki senioralnej. Proces był nieefektywny, niepotrzebnie sformalizowany, wstrzymywany przez konieczności konsultacji opiekunów projektów ze zwierzchnikami. Niestety KPRM nie skorzystał z doświadczeń zeszłorocznych i w roku bieżącym nie wprowadził żadnych niezbędnych racjonalizacji.

 

Organizacje rezygnuję, minister ogłasza sukces i wspiera powodzian

Należy również zwrócić również uwagę na praktykę, która pojawiła się na późnym etapie realizacji zeszłorocznej edycji, i która okazała się całkowitym zaprzeczeniem akcentowanej wcześniej zasady równości organizacji (którym zabroniono dokonania racjonalnych zmian w projektach zakwalifikowanych do realizacji, przebiegających ze znaczącym opóźnieniem z winy organizatorów konkursu). Mamy na myśli sytuację dofinansowania dodatkowych projektów organizacji, które działają na terenie województw, w których wystąpiła w 2024 roku powódź.

Jesienią 2024 roku kontraktacja szła na tyle źle, że część organizacji zrezygnowała z dalszego procedowania umów i zrezygnowała z realizacji projektów (nawet pomimo realnie poniesionych kosztów). Organizacje te „zwolniły” część środków, które można było przekazać innym oferentom z odpowiednio wysoką liczbą punktów. Minister ds. polityki senioralnej zdecydowała się jednak zaingerować w konkurs i wskazała jakie organizacje takie dotacje mogą uzyskać. Pretekstem stała się powódź, która spustoszyła cześć gmin z obszaru województw z południa kraju. KPRM zapytał część z tych organizacji czy przyjmą pomniejszone dotacje (zazwyczaj do progu około 30 000 zł) i z częścią tych organizacji przeprowadził przyśpieszoną (szybszą niż w wypadku pierwotnie dofinansowanych ofert) kontraktację.

Oczywiście, przekazanie środków „uwolnionych”, jak również części środków na obsługę techniczną programu, na rzecz organizacji wspierających seniorów na obszarach objętych dramatyczną sytuacją popowodziową można uznać za wyraz wrażliwości i społecznej odpowiedzialności. Można uznać jednak również za tanią zagrywkę PRową i znakomitą okazję do zaabsorbowania środków, których z własnej winy nie udało się przekazać organizacjom oczekującym na przyznane im dotacje. Niezależnie od interpretacji dofinansowano kilkadziesiąt dodatkowych ofert, których realizatorzy… mogli dokonać znaczących zmian w swoich ofertach. Zmiany takie oczywiście były niezbędne w sytuacji pomniejszenia dotacji nawet o 1/8, tj. od budżetów często powyżej 200 tysięcy złotych, do budżetów na pułapie 30 tysięcy złotych. Jednocześnie zmiany te wykraczają poza wcześniej akcentowaną zasadę równości organizacji. Jedne organizacje nie mogły swoich ofert znacząco zmienić choć dostały na ich realizację znacznie mniej czasu. Inne organizacje zmian mogły dokonać i wybrać te osie działań, których przeprowadzenie uznały za zasadne. Jest to racjonalne, bo proste zeskalowanie w dół ofert (w tym wszystkich kosztów) w takiej skali jest niemożliwe. Jednocześnie wcześniej organizatorzy konkursu uznali, że na racjonalizacje nie ma miejsca z uwagi na zasadę równości.

Należy też zauważyć, że cześć dodatkowo dofinansowanych organizacji stworzyła oferty, które uzyskały punkty strategiczne za objęcie projektem minimum 200 osób. Możliwe więc, że część z tych organizacji pomniejszając swoje projekty objęło nimi mniejszą liczbę osób. A tym samym nie osiągnęły rezultatu 200 beneficjentów co stanowi już złamanie regulaminu konkursu – organizacje takie otrzymały bowiem punkty strategiczne, które de facto mogły zawarzyć o znalezieniu się oferty na liście rankingowej z dużą liczbą punktów, a tym samym przyznaniu im pierwszeństwa w zapewnieniu finansowania z wykorzystaniem środków uwolnionych. Całej sytuacji, jeśli faktycznie wystąpiła, nie są na pewno winne organizacje zachęcane do przyjęcia dotacji, ale interpretacje i praktyki KPRM.

Praktyki KPRM wobec organizacji z terenów popowodziowych należy uznać za cyniczne, ale i nieodpowiedzialne. Kierowanie projektów adresowanych do seniorów z gmin, które ucierpiały w wyniku powodzi miałoby bowiem sens po ustabilizowaniu sytuacji kryzysowej w tych gminach. Tymczasem prowadzenie działań aktywizacyjnych w miejscach, gdzie zniszczeniu uległa infrastruktura techniczna i społeczna, a osoby starsze mogły pozostawać w trudnej sytuacji bytowej i w stresie, kłóci się z logiką. Nie ma mowy o efektywnej aktywizacji społecznej w sytuacji gdy pierwszym wyzwaniem jest zapewnienie bezpieczeństwa bytowego.  Minister i podlegli jej urzędnicy mogli zaplanować odpowiedni priorytet dedykowany regionom popowodziowym już w edycji 2025, tymczasem podjęli działania akurat wtedy, gdy mieli w swoich zasobach środki, których nie umieli odpowiednio zagospodarować bo prowadzili kontraktację w sposób nieskuteczny i dla organizacji pozarządowych szkodliwy.

 

Edycja 2024 – post scriptum, czyli sprawozdawczość „od czapy” dla zabezpieczenia organizatorów programu

Realizacja projektów Aktywni+ edycja 2024 zakończyła się najpóźniej 31 grudnia, a styczeń nowego roku tradycyjnie był okresem, w którym organizacje kończące projekty sprawozdawały się sporządzając podsumowanie rezultatów i wydatków. W poprzednich latach realizacji programu sprawozdania były uzupełniane o niewielką liczbę dokumentów takich jak skany porozumień wolontariackich. Było to przyczynkiem do skierowania uwag przez NIK – według Izby realizator programu przyjmował sprawozdania z nikłą ilością dowodów pozwalających na stwierdzenie poprawności realizacji projektów. KPRM potraktowała uwagi NIK poważnie. Nie poinformowała jednak organizacji o dodatkowych oczekiwaniach wobec nich jeszcze w trakcie trwania projektów w 2024 roku. Nie zrobiła tego również na początku stycznia gdy organizacje przystępują do podsumowywania działań projektowych. Trzy dni przed końce okresu sprawozdawczego przypadającego na 30 stycznia organizację wprawił w konsternację mail wysłany z KPRM zawierający żądanie przedstawienia dodatkowej dokumentacji realizacji projektów, której przedstawienie w ramach sprawozdawczości nie wynikało z zwartych umów i z regulaminu projektu.

KPRM powołał się na przepis umowy, który daje organizatorowi programu prawo do wystąpienia o dowolne dowody i dał organizacjom czas na ich dostarczenie do ostatniego dnia rozliczeń (czyli w ciągu trzech dni). KPRM powołała się przy tym na te postanowienia umowy, które w zasadzie dotyczyły uprawnień KPRM w razie kontroli projektu na etapie jego realizacji (a więc w roku kalendarzowym 2024, a nie już po zakończeniu projektów).  Sporny zapis KPRM zamierzało jednak wyegzekwować restrykcyjnie, także wobec organizacji, które do dnia wysłania rzeczonego maila już przekazały sprawozdania zgodnie z wcześniejszymi wytycznymi, a więc bez dodatkowych dowodów. Organizacjom nakazało, w zasadzie na cito, przekazanie obszernej dokumentacji w formie skanów lub kopii drukowanych, w tym takich dokumentów jak listy obecności na zajęciach, wybrane faktury i umowy wraz z opisami, porozumienia wolontariackie i karty czasu pracy wolontariuszy, a także… ankiety potwierdzających osiągnięcie założonych rezultatów miękkich projektów. W wypadku wielu organizacji chodziło o dokumentację liczącą setki, a nawet tysięcy stron. Po protestach opiekunowie projektów godzili się na przekazanie w terminie jedynie części dokumentów, nie zwalniając jednak organizacji z dostarczenia kolejnych partii w późniejszym okresie.  Dodatkowo niektórzy opiekunowie selektywnie żądali dodatkowych dokumentów, np. większej ilości kopii faktur. Wielu opiekunów żądało dodatkowych dokumentów w ciągu jednego dnia roboczego.

Kompletnym nonsensem okazało się żądanie przesłania kopii ankiet, które w wypadku niektórych organizacji liczyły wiele stron, a w wypadku liczby beneficjentów liczonej w setkach generowały konieczność angażowania wielu osób do wielodniowej pracy przy kopiowaniu dokumentów. Należy zauważyć, że KPRM żądało dokumentów nieraz bez absolutnie żadnej wartości poznawczej i niegodnych ze sposobem weryfikacji rezultatów, które organizacje deklarowały w swoich ofertach (które to propozycje pozytywnie ocenili ekspercki i co sama KPRM zaakceptowała podpisując z organizacjami umowy). Część spośród organizacji konsultujących niniejszy tekst miała np. w swoich ofertach zapis, że weryfikacja rezultatów odbędzie się poprzez analizę ankiet, a dokumentem potwierdzającym o wartości analitycznej będzie raport z ankiet. Niezależnie od takich zapisów KRPM żądała jednak zarówno raportu z ankiet jak i skanów samych, dodajmy – anonimowych, ankiet. Jednocześnie KPRM nie żądała od organizacji materiałów potwierdzających chociażby samą kwalifikowalność uczestników projektu, choć organizacje musiały bezwzględnie gromadzić deklaracje przystąpienia uczestników do projektu pozwalające na zweryfikowanie ich wieku (a tym samym kwalifikowalności jako beneficjentów programu Aktywni+). KPRM nie zażądała jednak od organizacji łatwych w zgromadzeniu i obróbce deklaracji przystąpienia do projektów, których analiza pozwalałby stwierdzić, czy uczestników projektów było faktycznie tylu, ile wykazują organizacje w sprawozdaniach, a także czy mają odpowiednią liczbę lat by w ogóle wziąć w nich udział (a także stwierdzić, czy osoby te korzystały ze wsparcia projektowego biorąc udział w inicjatywach projektowych, w czasie których powinny podpisywać listy obecności).

Uzupełnienia dokumentów trwały wśród organizacji przez kolejne tygodnie, a nawet miesiące. Spośród znanych nam 18 organizacji, których tok sprawozdawczości prześledziliśmy, prawie wszystkie realizowały swoje obowiązki w terminach ustalonych z opiekunami, czyli dosyłali dokumenty w określonym czasie lub z minimalnym opóźnieniem. Wszystkie te organizacje były proszone o kolejne uzupełnienia. Prawie wszystkie po przesłaniu wszystkich dokumentów i uzyskaniu od opiekuna informacji, iż materiały są kompletnie i wstępnie zaakceptowane, musiały czekać przez wiele tygodni na finalny akcept naczelnik wydziału odpowiedzialnej za dodatkową weryfikację materiałów. Akcept ten był wyrażany najpierw mailowo. Potem powinien być udzielony w generatorze ofert poprzez oznaczenie statusu sprawozdania jako przyjęte (a nie „w trakcie”). Żadnej znanej nam organizacja, do chwili obecnej, tego statusu w generatorze nie zmieniono. Ostatecznym potwierdzeniem akceptacji sprawozdania powinno być stosowne pismo. Większość organizacji takie pismo otrzymała przed wakacjami, ale do części organizacji spływają one jeszcze w pierwszych dnia sierpnia. Nie jest jasne jaka liczba organizacji w ogóle nie otrzymała decyzji o przyjęciu lub nieprzyjęciu sprawozdania. Organizacje te formalnie cały czas pozostaję nierozliczone przez KPRM.

Czasochłonny, nieuzasadniony, opresyjny proces sprawozdawczości jest najpewniej podyktowany nadgorliwością minister ds. polityki senioralnej i dyrekcji departamentu polityki senioralnej w KPRM wobec uwag NIK co do jakości weryfikacji realizacji projektów Aktywni+ w poprzednich latach. Działania KPRM dyktowane były, naszym zdaniem, chęcią wykazania w razie zewnętrznych kontroli, że organizatorzy konkursu zweryfikowali co się dało w zakresie realizacji projektów, a ewentualne uchybienia w ich realizacji przez NGO-sy nie wynikły ze złego nadzoru. KPRM jest obecnie w stanie wykazać, że obszernie badał realizowane projekty (choć nie jest nawet w stanie zweryfikować faktycznej liczby ich uczestników i tego czy się kwalifikowali do udziału w projektach) i dołożył wszelkich starań by je właściwie nadzorować. Formalnie wszystko się zgadza. KPRM jest (cześciow) zabezpieczona. W praktyce konkurs na każdym etapie był realizowany przez KPRM niewłaściwie i ze szkodą dla organizacji pozarządowych i ostatecznych beneficjentów realizowanych działań. Kluczowe osoby mogą być jednak nieco bardziej pewne, że ani NIK, ani przyszłe szefostwo KPRM delegowane przez inne obozy polityczne, nie będą mieli podstaw do negatywnej oceny ich pracy i wyciągania konsekwencji. Za drastycznie złe warunki prowadzenia projektów płacą swoim czasem, pieniędzmi i frustracjami aktywiści NGO. Jak zawsze. W tym wypadku jednak -zdecydowanie nadmiernie.

 

Edycja 2025 – od początku do chwili obecnej

Jesienią 2024 roku, czyli wtedy gdy kontraktacja umów w ramach konkursu Aktywni+ edycja 2024 szła opieszale, minister Okła-Drewnowicz zadeklarowała podczas posiedzenia Sejmowej Komisji Polityki Senioralnej, iż postara się ogłosić konkurs w edycji 2025 jeszcze przed nowym rokiem. Z danego słowa minister się wywiązała. Konkurs ogłosiła w sylwestra. Odpowiednie ogłoszenie ukazało się w internecie 31 grudnia o godzinie 17:35. Prawdopodobnej daty ogłoszenia naboru nie zapowiedziano, wzorem wielu innych programów grantowych, z jakimkolwiek wyprzedzeniem (co umożliwiłoby organizacjom podjęcie przygotowań). Koniec naboru wyznaczono na koniec stycznia, a więc na okres, w którym dofinansowane rok wcześniej organizacje realizują obszerną sprawozdawczość (i dokładnie na czas, w którym dostały od KPRM żądania obszernych, czasochłonnych uzupełnień do opracowywanych sprawozdań za rok wcześniejszy). Regulaminu konkursu w edycji 2025 tradycyjnie nie konsultowano z samymi organizacjami. Na etapie naboru ofert nie przeprowadzono dla organizacji żadnego spotkania informacyjnego np. w formie webinaru. Przez pierwsze tygodnie stycznia sama świadomość otwarcia naboru była wśród organizacji niska ponieważ stosowne ogłoszenie nie zostało opublikowane na stronie www.senior.gov.pl, gdzie zwyczajowo się ukazywały, ale na podstronach serwisu KPRM. O otwarciu naboru nie poinformowano organizacji wcześniej składających oferty w programach ASOS/Aktywni+ mailowo. Żadne komunikaty nie ukazywały się również na profilu „Polityka Senioralna KPRM” na Facebooku. Dopiero 16 stycznia minister Okła-Drewnowicz umieściła dedykowanemu konkursowi post na swoim profilu na FB.

 

Trzymiesięczne opóźnienie wyników konkursu bo nie było komu oceniać ofert

Organizacje otrzymały miesiąc czasu na składanie ofert, a w regulaminie konkursu zapowiedziano opublikowanie wyników do dnia 1 marca 2025. Terminu nie udało się utrzymać i wyniki konkursu przekładano najpierw na nie później niż 31 marca, następnie na nie później niż 30 kwietnia. Ostatecznie i ten termin zmieniono, a wyniki opublikowano 30 maja w godzinach wieczornych, czyli z trzymiesięcznym opóźnieniem.

Pierwsze przełożenie terminu opublikowania wyników, które nastąpiło w końcówce lutego o zaledwie jeden miesiąc jest wyrazem lekceważenia organizacji pozarządowych, gdyż pod koniec lutego… nie zaczęła się nawet ocena złożonych ofert realizacji zadania publicznego, a więc można było zakładać, że jeden miesiąc na pracę ekspertów będzie niewystarczający. Powodem braku rozpoczęcia oceny ofert był brak ekspertów oceniających. Minister Okła-Drewnowicz postanowiła bowiem zmienić ekspertów oceniających oferty jeszcze po stronie MRPIPS i zatrudnić własnych. Stosowne ogłoszenie o naborze ekspertów opublikowano jednak stosunkowo późno, choć można było to zrobić jeszcze w 2024 roku. Dodatkowo departament polityki senioralnej w KPRM sam utrudnił sobie pozyskanie doświadczonych ekspertów bowiem nie dopuścił by mogły nimi być jakiekolwiek osoby powiązane z podmiotami, które złożyły oferty w konkursie Aktywni+ w edycji 2025. Jest to restrykcyjne rozwiązanie „wycinające” z roli ekspertów rzeszę doświadczonych osób, które nawet mając duże doświadczenie w ocenie projektów grantowych bywają często powiązane (choćby luźno) z organizacjami składającymi oferty w konkursach. W innych programach osoby takie mogą oceniać oferty z wyłączeniem ofert organizacji, z którymi ą powiązane tak aby nie zaistniał konflikt interesów. W konkursie Aktywni+ osoby takie wniosków oceniać nie mogły. Natomiast te, które się zgłosiły musiały przejść weryfikację zgodną z procedurami Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. O ile w ministerstwach czy innych urzędach weryfikacja ta jest realizowana poprzez oświadczenia, o tyle w KPRM nawet eksperci oceniający oferty grantowe są poddawani prześwietleniu przez Służbę Ochrony Państwa. Jest to procedura rozciągnięta w czasie. Wiosną minister Okła-Drewnowicz poinformowała członków Rady ds. Polityki Senioralnej (ale organizacji społecznych już nie), że część ekspertów nie przeszło weryfikacji jako osoby – z dużym prawopodobieństwem – powiązane ze służbami białoruskimi. Minister nie poinformowała jakiej liczby ekspertów dotyczyły wątpliwości, czemu eksperci pozytywnie zweryfikowani nie mogli zacząć swojej pracy natychmiast po zatwierdzeniu, ani też dlaczego nabór ekspertów rozpoczął się dopiero po ogłoszeniu konkursu. Ocena rozpoczęła się więc w okresie, w którym projekty w edycji 2025 mogłyby już być, zgodnie z regulaminem konkursu, realizowane.

 

Dotacje obcięte o 30%

W czasie przedłużającego się procesu oceny KPRM nie prowadziła żadnej komunikacji z oczekującymi rozwiązania konkursu organizacjami. Ostatecznie wyniki ogłoszono 30 maja. O ile w 2024 roku dofinansowano pierwotnie 199 ofert, o tyle w 2025 roku już 280 ofert. Minister nie ingerowała w wyniki poprzez ocenę strategiczną. Jednakże zrobiła to pośrednio obniżając każdej skierowanej do dofinansowania ofercie  kwotę dofinansowania aż o 30% względem kwoty rekomendowanej przez ekspertów. Organizacje zostały potraktowane równo gdyż obniżenie dotacji dotyczyło wszystkich w takim samym zakresie. Największe projekty z dofinansowaniem na najwyższym poziomie 250 tysięcy złotych zredukowano do maksymalnie 175 tysięcy złotych. Mniejsze proporcjonalnie. Decyzja ta okazała się, jak wiemy dziś, brzemienna w skutki.

Nie jest dla postronnych osób zrozumiały tok logicznego myślenia jakim mogły się kierować organizatorzy konkursu podejmując decyzję o obniżeniu wszystkim dofinansowanym organizacjom dotacji o 30%. Jedno z prawdopodobnych uzasadnień podjęcia tej decyzji to chęć zasygnalizowania opinii publicznej rosnącej – wobec lat poprzednich – liczby wspieranych organizacji (co znakomicie wygląda na papierze i PR-owo). Dziwi jednak, że minister po prostu nie ustaliła regulaminu pozwalającego na dofinansowanie mniejszych(pod względem budżetu) ofert, co pozwoliłoby organizacjom odpowiednio zaplanować działania i skalibrować budżety, rezultaty, metody pracy itp. Uszczęśliwiono cześć organizacji dotacjami, których bez obcięcia budżetów innych organizacji,  by nie dostały. Jednocześnie zmuszono wszystkie organizacje do uruchomienia procesów dostosowywania ofert do nowej rzeczywistości budżetowej, a więc przejścia ścieżki ustaleń z KPRM, która okazała się absolutnie niedrożna już w 2024 roku.

 

Przez pierwszy miesiąc po opublikowaniu wyników w zasadzie nie uruchomiono procesu kontraktacji

Należy zauważyć, że wyniki konkursu Aktywni+ opublikowano pod koniec maja, natomiast dopiero 24 czerwca organizacjom przydzielono opiekunów, którzy rozpoczęli procedowanie spraw zmian w ofertach. Do tego czasu nie można też było opracowywać zmian w ofertach w generatorze. Nie było wytycznych w tym zakresie i nie było również możliwości pracy w generatorze, który – jak deklarowali urzędnicy KPRM – dopiero jest w fazie dostosowań informatycznych (!).  Nastąpiła więc strata niemal jednego miesiąca w zakresie efektywnej kontraktacji. KPRM nie była jednak gotowa na realizację wszystkich niezbędnych działań zmierzających do zawarcia umów również później. Opiekunowie zaczęli w prawdzie swoją pracę z organizacjami, której finałem miało być zawarcie umów, ale w KPRM wciąż trwały pracę na opracowaniem jej wzoru. Organizacje dopiero 16 lipca otrzymały maila, w którym miał być wzór umowy. Nie został jednak załączony – stało się to ostatecznie dzień później, czyli 17 lipca. Powyżej opisane działania wskazują na absolutną dezorganizację w KPRM.

Przez pierwsze tygodnie po ogłoszeniu wyników organizacje nie widziały czy i w jaki sposób mają dokonywać korekt własnych ofert. W końcu przekazano im informacje, że w związku z pomniejszeniem dotacji mogą również zmniejszyć zakres działań i zmniejszyć liczbę beneficjentów nie więcej niż o 30% (co w skali całego programu da liczbę beneficjentów mniej więcej na poziomie, jaki byłby do zrealizowania przez mniejszą liczbę organizacji działających z wykorzystaniem budżetów jakie zaplanowały w ofertach, przed ich pomniejszeniem przez minister). Pod względem rezultatów efekt interwencji minister będzie więc taki sam jak wcześniej, natomiast utrudnienia dla organizacji okazały się znaczące, gdyż wszystkie zostały postawione przed koniecznością dokonywania zmian. Bez pomniejszenia dotacji większość organizacja miałaby do wprowadzenia niewielkie zmiany w ofertach, które zajęłyby ograniczoną ilość czasu. Dokonywanie korekt aż o 30% w dół jest zaś znaczącym wyzwaniem i – podobnie jak w 2024 roku – przebiega w sytuacji gdy KPRM nie zgadza się na usuwanie z ofert części zadań i nie pozwala na zmianę kosztów jednostkowych (choć, inaczej niż w 2024 roku, pozwala na usuwanie wybranych wydatków, choć muszą one zostać w budżetach jako „wyzerowane”). Nieracjonalne postępowanie osób odpowiedzialnych za konkurs sprawiło, że od 10 tygodni od opublikowania wyników konkursu część – a może, że większość – organizacji nie ma nawet wstępnie zatwierdzonych przez opiekuna ofert (nie wspominając o akceptacji naczelnik wydziału, działów prawnych i finansowych, w niektórych wypadkach dyrektor departamentu polityki senioralnej), a tym samym wciąż nie są procedowane ich umowy. Do dnia 7 sierpnia 2025 r. (równe 10 tygodni od opublikowania wyników konkursu) nie podpisano między KPRM a organizacjami nawet jednej umowy. Wszystko wskazuje, że proces ten będzie trwał kolejne miesiące, a część organizacji otrzyma stosowne przelewy w październiku a nawet listopadzie co stawia je w niezwykle trudnej sytuacji finansowej, a także naraża na ryzyko kontroli skarbowych czy z ZUS (o ile nie opłacają zawartych umów czy usług). Stan ten powoduje permanentną niepewność i ogranicza efektywność realizowanych projektów społecznych, które docenili eksperci, a deprecjonują politycy i urzędnicy odpowiedzialni za program Aktywni+.

 

Brak zabezpieczonych kadr obsługujących program

Warto zwrócić uwagę, iż w obecnej edycji konkursu osoby nadzorujące go nie wprowadziły żadnych zmian w systemie obsługi dotacji, jak również w polityce informacyjnej wobec organizacji. KPRM uspokaja, że w przeszłości były edycje programów ASOS/Aktywni+, w których terminy były jeszcze bardziej zawalane. Jest prawdą, że były. Nie jest jednak wyznacznikiem jakości realizacji aktualnych programów to co działo się w przeszłości. W 2025 roku środki publiczne z programu Aktywni+ wciąż są wydatkowane w nieodpowiedzialny sposób przez KPRM. Jakość realizacji programu szkodzi prosenioalnym NGO-som i ogranicza osobom starszym długoterminową ofertę aktywizacji społecznej. Program jest realizowany w turbulentnych warunkach i badany od kwietnia przez NIK. Kontrola edycji 2024 i 2025 ma skończyć się we wrześniu, co dla minister Okły-Drewnowicz i urzędników KPRM jest dodatkowym uzasadnieniem dla braku własnej efektywności – wspomniane osoby wskazują bowiem, że sama kontrola NIK absorbuje członków zespołu odpowiedzialnego za obsługę organizacji dofinansowanych w tym roku. Pracownicy mają bowiem dla kontrolerów NIK przygotowywać dokumenty i ewidencje. Powstaje jednak pytanie czemu akurat oni z całego KPRM muszą to robić, zamiast obsługiwać organizacje.

Tu dochodzimy do kolejnej kwestii jaką jest ewidentne brak zabezpieczenia kadr do obsługi programu w tym roku. W 2024 roku do obsługi 199 ofert minister i KPRM delegowały 8 osób odpowiadających za kontraktację, opiekę (wątpliwą) nad organizacjami i proces sprawozdawczy. W roku 2025 minister dofinansowała już 280 ofert, ale zabezpieczyła do ich obsługi… jedynie 5 osób oraz naczelnik nadzorującą, która przegląda wszystkie oferty, wymaga sporządzania na jej potrzeby materiałów porównujących oryginalne zapisy oferty z tymi po zmianie (choć obie wersje są widoczne w generatorze ofert, a różnice są w nim podświetlane), a w momencie pisania tego artykułu przebywa na dłuższym urlopie. O ile w 2024 roku na jednego opiekuna przypadało 25 ofert i pracowali oni nieefektywnie, o tyle w 2025 roku na jednego opiekuna przypada już 56 (!) ofert a praca idzie im z oczywistych względów jeszcze gorzej. Wszystko to w sytuacji gdy KPRM ma 2 miliony złotych w budżecie technicznym programu Aktywni+ na obsługę dotacji i mogłaby poszerzyć kadry i zracjonalizować metody obsługi dotacje. Nic takiego się jednak nie zadziało. W okresie wakacji wszyscy opiekunowie projektów korzystali również z urlopów, podczas których jedynie w teorii byli zastępowani przez swoich kolegów i koleżanki. Jeden opiekun korzysta z aż trzytygodniowego urlopu, a obsługa części jego ofert przydzielona innej osobie nie jest realizowana. W praktyce swoje obowiązki w ramach obsługi programu realizowały w ostatnich tygodniach jedynie 3 osoby, a na ich urlopy nałożył się również urlop naczelnik (choć podobno wyłoniono zastępstwo).

 

Dociskanie organizacji, czyli mniejsza dotacja, ale beneficjentów minimum 200

Szczególną uwagę należy poświęcić konsekwencjom dwóch decyzji minister nadzorującej program. Chodzi mianowicie o pomniejszenie dotacji organizacjom o 30% względem rekomendacji ekspertów oceniających i komisji konkursowej, a także o premiowanie punktowe tych NGO-sów, które deklarowały objęcie wsparciem w projektach minimum 200 beneficjentów. Organizacjom wyłonionym do dofinansowania pozwolono zmniejszyć rezultaty, a więc i liczbę beneficjentów, o 30%. Jeśli jednak otrzymały punkty strategiczne za gotowość realizacji projektów obejmujących minimum 200 osób, to redukcja liczby beneficjentów po obcięciu dotacji nie może nastąpić do liczby mniejszej niż 200 osób. Dla organizacji, która założyła sobie 500 beneficjentów zeskalowanie projektu o 30% w dół, a więc objęcie nim 350 osób, jest zapewne możliwe (choć trudne bo jednocześnie organizacje nie mogą usuwać zadań, które w mniejszym projekcie mogą już być dla nich zbędne lub przynajmniej niekonieczne dla osiągnięcia kluczowych rezultatów). Natomiast jeśli projekt miał obejmować np. równe 200 osób, to przy dotacji zredukowanej o 30% beneficjentów wciąż będzie musiało być równe 200 osób (choć logiczne, ze redukcja budżetu o 30% powinna pozwalać na pomniejszenie projektu tak by miał on ostatecznie minimum 140 beneficjentów).

To wszystko w sytuacji gdy organizacjom nie pozwala się na wyłączenie części zadań niekoniecznych dla osiągnięcia rezultatów, a tym bardziej nie pozwala im się na powiększenie skali tych zadań, których realizacja może przyczynić się do osiągnięcia większych rezultatów, w tym również w zakresie liczby beneficjentów. Jest to absolutnie absurdalne, niezwykle kłopotliwe i zwyczajnie niesprawiedliwe. Organizacje zadeklarowały objęciem zadaniami minimum 200 osób w określonym budżecie. Dostały punkty za deklarację, nie za jej wykonanie. Otrzymując mniejszy budżet powinny móc zmienić swoją deklarację dostosowując się do realiów budżetu. Ich ocena punktowa została zrealizowana przez ekspertów, ale budżet podważono nieodpowiedzialną decyzją minister. Ta ostatnia nie powinna mieć wpływu na możliwości operacyjne wykonania projektu w nowych realiach budżetowych.

Zmuszanie organizacji do realizacji wymagających projektów w znacznie pomniejszonych budżetach przy bardzo dużych oczekiwaniach wobec rezultatów jest praktyką nieodpowiedzialną i groźną dla organizacji, które pracując w mniejszym budżecie mają po prostu mniej narzędzi pozwalających im na wypracowanie pierwotnie planowanych rezultatów. Organizacje, których dotyczy ta sprawa mogą się czuć traktowane delikatnie mówiąc nieodpowiednio, zwłaszcza, że cześć z nich prowadzi działania projektowe od miesięcy i ponosi w związku z tym koszty. Zmuszane przez KPRM do „dowiezienia” wyśrubowanych rezultatów nie mogą już łatwo zrezygnować z realizacji projektów. W zasadzie mało co mogą w nich zmienić bo nie pozwala im na to KPRM. Muszą po prostu poddać się nonsensownemu przymusowi KPRM. Sprawa ta wymaga, naszym zdaniem, stanowczych interwencji organizacji zrzeszeniowych sektora obywatelskiego.

 

Premia dla projektów realizowanych na obszarach wiejskich, czyli dobre zamiary i fatalny efekt

Organizatorzy konkursu w edycji 2025 zdecydowali się przyznanie premii punktowej dla organizacji, które swoje projekty zdecydują się przeprowadzić dla minimum 200 osób (co wspiera organizacje raczej z większych ośrodków lub zdolne do prowadzenia projektów w rozproszeniu geograficznym) a także dodatkową premię dla tych organizacji, które przeprowadzą swoje działania dla seniorów zamieszkujących gminy wiejskie i wiejsko-miejskie. Na terenach mniejszych, peryferyjnych gmin oferta adresowana do osób starszych jest zazwyczaj słabsza niż w dużych miastach a zrozumienie dla tego faktu ze strony organizatorów konkursu należy docenić. Popełnili oni jednak kardynalne błędy owocują tym, że faktycznie niemal wszystkie działania w ramach Aktywnych+ będą prowadzone na terenach wiejskich i wiejsko-miejskich, ale w zdecydowanej większości nie przez organizacje z terenu tych gmin, dobrze osadzone lokalne i najlepiej znające potrzeby swoich mieszkańców.

Grantodawca postanowił przyznać w ocenach ekspertów premię aż 10 punktów dla organizacji, które będą realizowały projekty z udziałem beneficjentów z gmin wiejskich i wiejsko-miejskich. Jest to premia bardzo wysoka, której nieprzyznanie w zasadzie likwidowała możliwość otrzymania dotacji nawet najlepszym projektom realizowanym w środowiskach miejskich. Dlatego też organizacje składające oferty w edycji 2025 bardzo chętnie decydowały się realizować zadania w obszarach małych gmin wiejskich i wiejsko-miejskich, często poza standardowym obszarem własnego działania. Otrzymywały za to gigantyczną premię punktową, nieproporcjonalnie wyższą niż podobne premie przyznawane organizacjom z małych gmin w ramach oceny eksperckiej w wielu innych programach, choćby w niektórych edycjach FIO. O ile w innych programach analogiczne premie punktowe za „pochodzenie” lub realizację zadań na obszarach defaworyzowanych wynosiły zazwyczaj 1-2 punkty, w niektórych znanych nam wypadkach 3 lub 5 punktów, o tyle premia dziesięciopunktowa w zasadzie uniemożliwiła w edycji 2025 Aktywnych+ pracę organizacji z seniorami miejskimi. W praktyce uniemożliwiła również zakwalifikowanie się do realizacji ofert tworzonych przez organizacje z terenu małych miasteczek (formalnie gmin miejskich), które swoje pomysły chciały realizować z myślą o własnej gminie i znanych sobie beneficjentach z jej terenu. Zapoznanie się z mapą niemal każdego powiatu pozwala na stwierdzenie, że zazwyczaj są na ich terenie małe gminy miejskie, czasem kilkutysięczne. W miastach tych oferta dedykowana seniorom jest zazwyczaj bardzo mało rozbudowana i często wręcz mniej dostępna niż np. w kilkunastotysięcznych gminach miejsko-wiejskich. Mimo to, organizatorzy konkursu zdecydowali się na otwartą dyskryminację potrzeb seniorów z takich miejscowości poprzez pozbawienie NGO-sów organizujących im ofertę szansy uzyskania w ocenie eksperckiej krytycznej liczby punktów (w zasadzie niezbędnej by uzyskać dofinansowanie). W praktyce wygląda to tak, że premię podnoszącą szansę na finansowanie projektu mogła uzyskać organizacja planują jego realizację na terenie podwarszawskiej gminy miejsko-wiejskiej Piaseczno, liczącej około 90 tysięcy mieszkańców skupionych głównie na zurbanizowanym obszarze miejskim, z dostępem do szerokiej oferty dedykowanej seniorom. Natomiast takiej premii (powtórzmy – jej brak w zasadzie oznaczał „pogrzebanie” szans na finansowanie) nie mogłaby uzyskać organizacja planująca działania projektowe na terenie mazowieckiej, miejskiej gminy Kazanów, liczącej jedynie 5 tysięcy mieszkańców, oddalonej od większych ośrodków, z niewielką ofertą aktywizacji i wsparcia wobec osób starszych.

Organizatorzy konkursu Aktywni+, edycja 2025, jeśli chcieli wzmocnić ofertę skierowaną do seniorów z obszarów małych miejscowości i wesprzeć słabe zazwyczaj organizacje z tychże miejsc, mogli wprowadzić punkty premiujące na innych zasadach i w mniejszej liczbie (dając jakąkolwiek realną szansę na finansowanie wartościowym projektom nie wpisującym się w to kryterium punktowe). Mogli np. przyznać punkty organizacjom z gmin znajdujących się w spisie obszarów defaworyzowanych lub chcących prowadzić działania tamże.  Albo tym organizacjom, które działają i chcą realizować zadania na terenie gmin zamieszkiwanych przez niewielką liczbę mieszkańców (np. do 10 czy 20 tysięcy mieszkańców). Mogli również przyznać premię punktowo na podstawie kryterium krzyżowego, tj. ofertom, które będą zarówno realizowane na terenie gmin wiejskich i miejsko-wiejskich, jak również prowadzone przez organizacje mające siedzibę na terenie tychże gmin. Wybrano, ponownie, najgorsze rozwiązanie. Co jest jego efektem? Wystarczy przenalizować listy rankingowe w poszczególnych priorytetach. Dominują tam organizacje zarejestrowane w gminach… miejskich. Stosunkowo duża różnorodność jest widoczna na liście dofinansowanych podmiotów, które startowały w priorytecie 1. W priorytetach 2 i 4 wyraźnie widać dominację organizacji z gmin miejskich. Natomiast w priorytecie 3 przewaga organizacji zarejestrowanych w miastach jest już kolosalna (!). Podkreślmy, ich projekty w większości będą prowadzone na obszarach wiejskich i wiejsko-miejskich, ale nie będących zazwyczaj pierwotnym obszarem aktywności tych organizacji.

Organizacje ze średnich czy dużych miast decydujące się sięgnąć po środki publiczne aktywizując się na niestandardowych dla siebie, często nowych obszarach wiejskich i wiejsko-miejskich nie robią oczywiście niczego złego. Wiele z nich prowadzi działania poza gminami macierzystymi, a te, które do tej pory nie prowadziły najpewniej poprawnie zrealizują swoje zamierzenia projektowe w nowych dla nich miejscach. Natomiast zasady wprowadzone przez grantodawce są wyraźnie krzywdzące wobec potrzeb seniorów z małych miasteczek i szkodliwe dla małych, lokalnych NGO-sów, które nie mają zdolności organizacyjnych do podejmowania projektów poza miejscowościami, które najlepiej znają. Sprowokowanie sytuacji, w której w ramach Aktywni+ nastąpi masowe realizowanie projektów przez miejskie organizacje na terenach wiejskich wzmacnia organizacje wyżej sprofesjonalizowane, które wiedzą jak poprawnie napisać ofertę by uzyskać wysoką punktację, ale nie zawsze będą w stanie rozumieć lokalne specyfiki nowych dla siebie miejsc, rozpoznawać potrzeby lokalnych mieszkańców czy być z nimi w systematycznej (a nie indcydentalnej) relacji, która jest warunkiem do skutecznej aktywizacji społecznej. Prawdopodobne, że wiele organizacji realizujących projekty poza standardowym obszarem własnej aktywności, będzie je prowadzić „z dojazdu” lub posiłkując się nieformalnym podwykonawstwem lokalnych organizacji i animatorów. Grozi to osłabieniem jakości projektów, a tym samym ogranicza szanse na zaistnienie pozytywnych zmian w życiu objętych projektami osób starszych. Proceduralne posunięcie minister powoduje, naszym zdaniem, więcej problemów niż korzyści. Było wyrazem naiwności i braku wyobraźni.

 

Podsumowanie: program Aktywni+, edycje 2024 i 2025 są realizowane źle w zasadzie w każdym wymiarze. Sposób, w jaki grantodawca traktuje prosenioralne NGO-sy  to wyraz bezczelnego braku szacunku dla partnerów społecznych i potrzeb osób starszych. Kolejne edycje następcy tego programu absolutnie nie powinny być realizowane pod nadzorem minister Okły-Drewnowicz i dyrektor departamentu polityki senioralnej w KPRM Marleny Muszyńskiej. Ze względu na swoje sztywności organizacyjne i prawne ograniczenia program ten nie powinien być utrzymywany w KPRM, lecz trafić do innej instytucji, w tym zwłaszcza do NIW.

PS. Pod naciskiem zgłaszających protesty organizacji pozarządowych KPRM zdecydowała się na organizację spotkania informacyjnego dla organizacji dofinansowanych w edycji 2025 programu Aktywni+. Spotkanie online odbędzie się 12 sierpnia.

 

 

Write a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *